| -
Nie wyobrażam sobie życia bez snu. Byłoby prawdziwą udręką.
Tak jakby mi ktoś kazał bez przerwy uczestniczyć w pięknym
przedstawieniu. Przecież czasem trzeba zejść za kulisy
i odpocząć, nabrać dystansu, wyciszyć emocje i mieć prawo
znów wejść na scenę, jak w życie po przebudzeniu.
2. Czy ludzie do nieba przyjęci, po cnotliwym życiu,
także tam śpią i miewają marzenia senne, dobre lub niedobre?
- Myślę, że po śmierci znajdę
się w takiej przestrzeni, w której rozwiąże się wiele
moich tajemnic. Teraz tylko czasami zbliżam się do nich
i dotykam w snach - więc tam, po drugiej stronie sny
już chyba nie będą mi potrzebne. Może to jest tak jak
z podróżami. Przed wyjazdem do Japonii oglądałam w domu,
w Krakowie albumy, zdjęcia Kioto, Tokio, Fudżijamy...
kiedy stanęłam na tej wyspie album nie był mi już potrzebny.
Teraz sny są bardzo ważną częścią mojego życia. Zabierają
mnie w jakieś magiczne miejsca, w których niby jestem
sobą, ale jakby częściowo bezwolną. W snach ktoś steruje
moim zachowaniem, odbiera mi czasem moje umiejętności,
a często nadaje mi niezwykłe moce. Nie wiem dokąd udaję
się co noc. Nie wiem co to za świat, gdzie on jest i
czy jest rzeczywisty. Wiem jedno! Sny poszerzają moją
przestrzeń istnienia. Dają mi nadzieję, a czasem pewność,
że żyję nie tylko tu na ziemi, ale dotykam też jakiegoś
innego wymiaru, do którego być może kiedyś się przeniosę.
3. Znasz może przypadki snów wróżebnych albo proroczych,
ale nie z Biblii, lecz z własnego lub twoich bliskich
doświadczenia? Jeżeli tak, opisz je proszę.
- Czasami moje sny wyprzedzają
zdarzenia rzeczywiste. Są więc w pewnym sensie prorocze.
Nigdy nie bawiłam się w analizowanie i interpretacje
swoich snów. Ale często gdy śni mi się ktoś dawno nie
widziany, wręcz zapomniany zwykle spotykam go następnego
dnia.
Śnią mi się premiery, spektakle... najgorzej, gdy wołana
na scenę, biegnę ciemnym, nieznanym korytarzem i natrafiam
na ścianę bez drzwi, albo wbiegam na scenę i okazuje
się, ze to nie moja sztuka. Przez sen napisałam wiele
powieści. Widzę wyraźnie słowa stawiane moja ręką na
papierze... ileż by to już było tomów! Ale nic nie pamiętam.
Nie opowiem żadnego konkretnego snu. Dotyczą one bowiem
spraw tak intymnych i osobistych, ze wręcz nie wypada
opisywać ich i udostępniać obcym ludziom. Aktor musi
sprzedawać tyle swoich uczuć i emocji. Przynajmniej
sny muszą pozostać tylko moje!
4. Co jest rzeczywiście rzeczywiste? Czy nasze sny
albo przypadkowe złudzenia zmysłowe są rzeczywiste?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Parmenides)
- Rzeczywiste jest dla mnie
to co mnie otacza po przebudzeniu. To co widzę, dotykam,
czuję. A moje marzenia, uczucia, pragnienia choć też
wydają mi się rzeczywiste często być może są złudzeniem.
Ale mój kot, który wskoczył mi teraz na kolana i mruczy,
i wbija mi w ciało z rozkoszy pazurki jest najbardziej
rzeczywistą, ciepłą, pełnokrwistą rzeczywistością.
5. A może potrafimy prawdziwie, w tym zobojętnieniu,
szczęście własne znajdować i czy wzbogacamy życie nasze,
nie zaś wysuszamy je i odzieramy z pełni możliwej?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Epiktet)
- W moich snach jest dużo
szczęścia tak jak w moim życiu. Śnię od zawsze, kolorowo,
bardzo namiętnie. We śnie płaczę, śmieję się, robię
rzeczy niemożliwe, wbrew wszelkim prawom fizyki. Niektóre
moje sny powtarzają się cyklicznie przez wiele lat,
rozrastają się w niekończące się seriale zdarzeń, zmieniają
się wraz ze mną i moim życiem. Przeżywam w nich jakby
powtórnie, bardzo intensywnie najważniejsze wydarzenia
codzienności, patrzę na nie z zewnątrz, nabieram dystansu,
często naprowadzana jestem na proste rozwiązania. W
moich snach sprawy przegrane są do uratowania, nieuchronne
okazują się nieprawdziwe, wrogowie stają się przyjaciółmi,
klęski okazują się pomyłką i co najważniejsze ktoś mi
pomaga rozwiązywać i łagodzić wszystkie napięcia.
Dzięki snom nigdy nie jestem sama. W tej dziwnej przestrzeni
spotykam się z ludźmi, którzy na zawsze odeszli. Tu
są po prostu, blisko i konkretnie; radzą mi, oceniają
moje postępowanie, wracają ze mną do miejsc, w których
nie mogłam sobie poradzić. Wtedy wydaje mi się, że sny
są rzeczywiste. Po przebudzeniu często przez chwilę
balansuję na krawędzi tych dwóch rzeczywistości. To
dziwna chwila. Tak bardzo czasem chciałabym jeszcze
chwilę pobyć w śnie. Ale już burza ze snu zamienia się
w mruczenie kota, a szum sennego lotu w szelest wody
zraszającej ogród. Niestety zwykle śpię krótko i bardzo
czujnie.
Często w snach znajduję wiele radości i przyjemności,
takich zwyczajnych. Np. w środku zimy znajduję się na
leśnej polanie i jem nagrzane słońcem poziomki- gdy
się budzę, jeszcze przez chwilę czuję ich smak. Całe
życie śniąc dużo latam i pływam, jestem lekka i szybka.
Pokonuję ogromne przestrzenie, zwiedzam niezwykłe miejsca,
spotykam tysiące ludzi znanych i nieznanych.
Czasem jednak moje sny są bardzo męczące. Wielokrotnie
powtarzają się w nich najstraszliwsze chwile mojego
życia, dręczą mnie horrory, chwile grozy, okrucieństwa.
Budzę się wtedy zapłakana, z krzykiem, z przyspieszonym
biciem serca i boję się by nie zasnąć i znów tego nie
przeżywać. Ale myślę, że dzięki tym snom udało mi się
oswoić najgorsze tragedie.
Sen jest moim przyjacielem i najlepszym lekarstwem.
Gdy po ciężkich wypadkach samochodowych ciężko uszkodzona
leżałam w szpitalu lekarze dziwili się, że tak szybko
wracam do zdrowia. Nie wiedzieli skąd mam tyle siły
i radości przy tak ciężkim stanie fizycznym. A ja po
prostu cały czas spałam. Sny miałam jasne, łagodne,
zapominałam w nich o bólu, o tragediach, nabierałam
jakichś magicznych sił i radości. Budziłam się uśmiechnięta
i wypoczęta. Wtedy wydawało mi się, że to sen jest prawdziwą
rzeczywistością.
Pamiętam też takie zdarzenie. W filmie "Dolina
Issy", w reż. Tadeusza Konwickiego, późną jesienią
musiałam się kąpać w rzece i biegać wieczorem nago po
lesie jako duch. Byłam skostniała i sina z zimna. Czułam,
że nie uniknę zapalenia płuc. Po powrocie z planu, padłam
nieprzytomna do łóżka. Obudziłam się po 20 godzinach
całkiem zdrowa. Po prostu przespałam chorobę. Ten sen
był
głęboki, twardy, bez obrazów. Nic nie pamiętam tylko
ogień. Byłam chyba na jakiejś "piekielnej"
kuracji? Zresztą często, gdy mam być chora śnią mi się
płomienie.
6. Czy zwykle emocje ludzkie, włączając litość i
czułość, smutek i radość, nie są świadectwami życia
naszego w różnorodności prawdziwego świata, ale po prostu
dowodami naszej niedojrzałości i ignorancji?
- Myślę, że dzięki emocjom
uczę się wszystkiego, dojrzewam, mądrzeję. Mądrości
nie można się tylko nauczyć z książek, dojrzewać przy
pomocy mózgu. Ja często myślę naprzód sercem i emocjami...
nimi poznaję siebie i otaczający świat. Dzięki uczuciom
i zmysłowym poznaniom naprawdę dojrzewam. Mózg z moich
uczuciowych, emocjonalnych doświadczeń wyciąga wnioski,
nabiera do nich potrzebnego dystansu i buduje całą moją
dojrzałość i mnie. Dziwne jest to, że moja pamięć też
kieruje się emocjami. Pamiętam zapach, temperaturę,
światło, kolor , radość, skurcz w sercu sprzed dziesiątków
lat, tak jakby dotknęły mnie wczoraj. Umykają mi natomiast
nazwy, fakty obojętne dla moich uczuć choć ważne w moim
życiu. Czy to znaczy, że jestem ignorantką? Ja naprawdę
wolę pamiętać radość niż datę tej radości, czułość niż
tylko nazwisko.... Te emocje dają mi zawsze siłę i napęd
do działania.
7.A może spokój niewzruszony ducha, gdyby był osiągalny,
stałby się najdoskonalszą formą życia?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Sekstus
Empiryk)
- Myślę, że spokój ducha
pozwala głębiej, mądrzej, pełniej smakować życie. Przeżycie
czegoś w spokoju i pełnej świadomości na pewno jest
doskonalsze niż miotanie się w nieokiełznanych, niekontrolowanych
emocjach. Sny na pewno pomagają mi powracać do równowagi
i łagodności. Bardzo wzbogacają moje życie. Są w nich
moje lęki, emocje, radości, pragnienia, marzenia...
często spotęgowane, niehamowane, niekontrolowane więc
bardzo prawdziwe. W snach się wyzwalają, wyciszają.
Więc może sen pomaga mi zrozumieć siebie i świat, znajdywać
harmonię i spokój ducha? Nie wiem. Myślę, że pomaga
nam jednak trafić na drogę, która prowadzi do innej,
doskonalszej formy życia.
Anna Dymna
|