CV

 

 

KOŁAKOWSKIEGO PYTANIA O SEN

 

 


1. Niezależnie od tego, czym kierował się Pan Bóg albo ewolucja, obdarzając nas snem, warto zastanowić się nad tym: gdybyśmy wcale spać nie potrzebowali i nawet nie wiedzieli, że coś takiego istnieje, czy życie nasze byłoby dzięki temu szczęśliwsze, czy wręcz przeciwnie?

 



ANNA DYMNA

- Nie wyobrażam sobie życia bez snu. Byłoby prawdziwą udręką. Tak jakby mi ktoś kazał bez przerwy uczestniczyć w pięknym przedstawieniu. Przecież czasem trzeba zejść za kulisy i odpocząć, nabrać dystansu, wyciszyć emocje i mieć prawo znów wejść na scenę, jak w życie po przebudzeniu.

2. Czy ludzie do nieba przyjęci, po cnotliwym życiu, także tam śpią i miewają marzenia senne, dobre lub niedobre?
- Myślę, że po śmierci znajdę się w takiej przestrzeni, w której rozwiąże się wiele moich tajemnic. Teraz tylko czasami zbliżam się do nich i dotykam w snach - więc tam, po drugiej stronie sny już chyba nie będą mi potrzebne. Może to jest tak jak z podróżami. Przed wyjazdem do Japonii oglądałam w domu, w Krakowie albumy, zdjęcia Kioto, Tokio, Fudżijamy... kiedy stanęłam na tej wyspie album nie był mi już potrzebny.
Teraz sny są bardzo ważną częścią mojego życia. Zabierają mnie w jakieś magiczne miejsca, w których niby jestem sobą, ale jakby częściowo bezwolną. W snach ktoś steruje moim zachowaniem, odbiera mi czasem moje umiejętności, a często nadaje mi niezwykłe moce. Nie wiem dokąd udaję się co noc. Nie wiem co to za świat, gdzie on jest i czy jest rzeczywisty. Wiem jedno! Sny poszerzają moją przestrzeń istnienia. Dają mi nadzieję, a czasem pewność, że żyję nie tylko tu na ziemi, ale dotykam też jakiegoś innego wymiaru, do którego być może kiedyś się przeniosę.

3. Znasz może przypadki snów wróżebnych albo proroczych, ale nie z Biblii, lecz z własnego lub twoich bliskich doświadczenia? Jeżeli tak, opisz je proszę.
- Czasami moje sny wyprzedzają zdarzenia rzeczywiste. Są więc w pewnym sensie prorocze. Nigdy nie bawiłam się w analizowanie i interpretacje swoich snów. Ale często gdy śni mi się ktoś dawno nie widziany, wręcz zapomniany zwykle spotykam go następnego dnia.
Śnią mi się premiery, spektakle... najgorzej, gdy wołana na scenę, biegnę ciemnym, nieznanym korytarzem i natrafiam na ścianę bez drzwi, albo wbiegam na scenę i okazuje się, ze to nie moja sztuka. Przez sen napisałam wiele powieści. Widzę wyraźnie słowa stawiane moja ręką na papierze... ileż by to już było tomów! Ale nic nie pamiętam. Nie opowiem żadnego konkretnego snu. Dotyczą one bowiem spraw tak intymnych i osobistych, ze wręcz nie wypada opisywać ich i udostępniać obcym ludziom. Aktor musi sprzedawać tyle swoich uczuć i emocji. Przynajmniej sny muszą pozostać tylko moje!


4. Co jest rzeczywiście rzeczywiste? Czy nasze sny albo przypadkowe złudzenia zmysłowe są rzeczywiste?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Parmenides)

- Rzeczywiste jest dla mnie to co mnie otacza po przebudzeniu. To co widzę, dotykam, czuję. A moje marzenia, uczucia, pragnienia choć też wydają mi się rzeczywiste często być może są złudzeniem. Ale mój kot, który wskoczył mi teraz na kolana i mruczy, i wbija mi w ciało z rozkoszy pazurki jest najbardziej rzeczywistą, ciepłą, pełnokrwistą rzeczywistością.

5. A może potrafimy prawdziwie, w tym zobojętnieniu, szczęście własne znajdować i czy wzbogacamy życie nasze, nie zaś wysuszamy je i odzieramy z pełni możliwej?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Epiktet)

- W moich snach jest dużo szczęścia tak jak w moim życiu. Śnię od zawsze, kolorowo, bardzo namiętnie. We śnie płaczę, śmieję się, robię rzeczy niemożliwe, wbrew wszelkim prawom fizyki. Niektóre moje sny powtarzają się cyklicznie przez wiele lat, rozrastają się w niekończące się seriale zdarzeń, zmieniają się wraz ze mną i moim życiem. Przeżywam w nich jakby powtórnie, bardzo intensywnie najważniejsze wydarzenia codzienności, patrzę na nie z zewnątrz, nabieram dystansu, często naprowadzana jestem na proste rozwiązania. W moich snach sprawy przegrane są do uratowania, nieuchronne okazują się nieprawdziwe, wrogowie stają się przyjaciółmi, klęski okazują się pomyłką i co najważniejsze ktoś mi pomaga rozwiązywać i łagodzić wszystkie napięcia.
Dzięki snom nigdy nie jestem sama. W tej dziwnej przestrzeni spotykam się z ludźmi, którzy na zawsze odeszli. Tu są po prostu, blisko i konkretnie; radzą mi, oceniają moje postępowanie, wracają ze mną do miejsc, w których nie mogłam sobie poradzić. Wtedy wydaje mi się, że sny są rzeczywiste. Po przebudzeniu często przez chwilę balansuję na krawędzi tych dwóch rzeczywistości. To dziwna chwila. Tak bardzo czasem chciałabym jeszcze chwilę pobyć w śnie. Ale już burza ze snu zamienia się w mruczenie kota, a szum sennego lotu w szelest wody zraszającej ogród. Niestety zwykle śpię krótko i bardzo czujnie.
Często w snach znajduję wiele radości i przyjemności, takich zwyczajnych. Np. w środku zimy znajduję się na leśnej polanie i jem nagrzane słońcem poziomki- gdy się budzę, jeszcze przez chwilę czuję ich smak. Całe życie śniąc dużo latam i pływam, jestem lekka i szybka. Pokonuję ogromne przestrzenie, zwiedzam niezwykłe miejsca, spotykam tysiące ludzi znanych i nieznanych.
Czasem jednak moje sny są bardzo męczące. Wielokrotnie powtarzają się w nich najstraszliwsze chwile mojego życia, dręczą mnie horrory, chwile grozy, okrucieństwa. Budzę się wtedy zapłakana, z krzykiem, z przyspieszonym biciem serca i boję się by nie zasnąć i znów tego nie przeżywać. Ale myślę, że dzięki tym snom udało mi się oswoić najgorsze tragedie.
Sen jest moim przyjacielem i najlepszym lekarstwem. Gdy po ciężkich wypadkach samochodowych ciężko uszkodzona leżałam w szpitalu lekarze dziwili się, że tak szybko wracam do zdrowia. Nie wiedzieli skąd mam tyle siły i radości przy tak ciężkim stanie fizycznym. A ja po prostu cały czas spałam. Sny miałam jasne, łagodne, zapominałam w nich o bólu, o tragediach, nabierałam jakichś magicznych sił i radości. Budziłam się uśmiechnięta i wypoczęta. Wtedy wydawało mi się, że to sen jest prawdziwą rzeczywistością.
Pamiętam też takie zdarzenie. W filmie "Dolina Issy", w reż. Tadeusza Konwickiego, późną jesienią musiałam się kąpać w rzece i biegać wieczorem nago po lesie jako duch. Byłam skostniała i sina z zimna. Czułam, że nie uniknę zapalenia płuc. Po powrocie z planu, padłam nieprzytomna do łóżka. Obudziłam się po 20 godzinach całkiem zdrowa. Po prostu przespałam chorobę. Ten sen był
głęboki, twardy, bez obrazów. Nic nie pamiętam tylko ogień. Byłam chyba na jakiejś "piekielnej" kuracji? Zresztą często, gdy mam być chora śnią mi się płomienie.

6. Czy zwykle emocje ludzkie, włączając litość i czułość, smutek i radość, nie są świadectwami życia naszego w różnorodności prawdziwego świata, ale po prostu dowodami naszej niedojrzałości i ignorancji?
- Myślę, że dzięki emocjom uczę się wszystkiego, dojrzewam, mądrzeję. Mądrości nie można się tylko nauczyć z książek, dojrzewać przy pomocy mózgu. Ja często myślę naprzód sercem i emocjami... nimi poznaję siebie i otaczający świat. Dzięki uczuciom i zmysłowym poznaniom naprawdę dojrzewam. Mózg z moich uczuciowych, emocjonalnych doświadczeń wyciąga wnioski, nabiera do nich potrzebnego dystansu i buduje całą moją dojrzałość i mnie. Dziwne jest to, że moja pamięć też kieruje się emocjami. Pamiętam zapach, temperaturę, światło, kolor , radość, skurcz w sercu sprzed dziesiątków lat, tak jakby dotknęły mnie wczoraj. Umykają mi natomiast nazwy, fakty obojętne dla moich uczuć choć ważne w moim życiu. Czy to znaczy, że jestem ignorantką? Ja naprawdę wolę pamiętać radość niż datę tej radości, czułość niż tylko nazwisko.... Te emocje dają mi zawsze siłę i napęd do działania.

7.A może spokój niewzruszony ducha, gdyby był osiągalny, stałby się najdoskonalszą formą życia?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Sekstus Empiryk)

- Myślę, że spokój ducha pozwala głębiej, mądrzej, pełniej smakować życie. Przeżycie czegoś w spokoju i pełnej świadomości na pewno jest doskonalsze niż miotanie się w nieokiełznanych, niekontrolowanych emocjach. Sny na pewno pomagają mi powracać do równowagi i łagodności. Bardzo wzbogacają moje życie. Są w nich moje lęki, emocje, radości, pragnienia, marzenia... często spotęgowane, niehamowane, niekontrolowane więc bardzo prawdziwe. W snach się wyzwalają, wyciszają. Więc może sen pomaga mi zrozumieć siebie i świat, znajdywać harmonię i spokój ducha? Nie wiem. Myślę, że pomaga nam jednak trafić na drogę, która prowadzi do innej, doskonalszej formy życia.

Anna Dymna


Gallery - Dreams - Books - Exhibitions - Links - Covers - Reportage - Contact