|
- Sen jest fizjologiczną koniecznością, z tej perspektywy bezsenność jest horrorem. Gdybyśmy nie musieli spać, to pewnie z kolei sen byłby czymś niezrozumiałym, czymś nie do pojęcia. Trudno sobie wyobrazić takie dwie możliwości... i jeszcze możliwość wyboru między nimi. Myślę, że sen wiele czyni z naszą duszą i czas nocny jest ważny dla tego, co się z nami dzieje. Myślę, że bez tej drugiej przetrawiającej, przetwarzającej, przemieniającej przestrzeni bylibyśmy stale skazani na jednorodność naszego przeżywania, na jakieś ciągle upiorne parcie do przodu, które nie dałoby nam szans na oddech, na samozrozumienie, na doszlusowanie do siebie samych. No tak mniej więcej...
2. Czy ludzie do nieba przyjęci, po cnotliwym życiu, także
tam śpią i miewają marzenia senne, dobre lub niedobre?
- Może tak zwana jawa jest kondycją życia ziemskiego, życia ciała wśród ciał... Może właśnie sen jest (trochę?) tamtym obszarem, obszarem duszy poza ciałem... Choć tak bardzo związany z ciałem, to przecież często mamy we śnie wrażenie, że posługujemy się innym ciałem, przekraczającym prawa ziemskich ciał... I wszystkie te nasze doświadczenia wyzwalające się z ciała mają naturę bardziej zbliżoną do snu, można by powiedzieć, że owa "egzystencja w niebie" jest snem absolutnym... Co to takiego? Na przykład JA nieustannie przenikające się, spajane i znów rozłączane z innymi punktami przestrzeni (czy bezprzestrzenni?) obdarzonymi imieniem...
3. Znasz może przypadki snów wróżebnych albo proroczych,
ale nie z Biblii, lecz z własnego lub twoich bliskich
doświadczenia? Jeżeli tak, opisz je proszę.
- Tak, nieustannie - budzi się wtedy człowiek z ciężkim, wstrząsanym dreszczami ciałem i musi przez resztę nocy trawić ten sen, to znaczy nie rozmyślać, nie analizować, ale leżeć w tym śnie... ciągle obecnym jak łóżko i pozwalać, aby z ciała wyrastały obrazy i zamierały, jak podwodne rośliny. Jeden z takich snów (1 maja 1995 - zapisany w tekście "Izrael"):
"Jestem w swoim mieszkaniu na dziewiątym piętrze, tylko, że trochę innym
Pokoje, oświetlone słońcem pokoje stoją rozwarte na przestrzał, szeroko otwarte okna i dwuskrzydłowe drzwi. Słońce prześwietla te pokoje na wskroś tak rzęsiście, że całe mieszkanie zdaje się zawieszone nad ziemią, zdaje się płynąć, szybować w świetle. Krąży świetlisty pył, a w ciepłym powietrzu słychać ptaki i odległe dzwonienie. Nagle zbliża się głuchy warkot, przechodzi w dudnienie i ryk i przez mieszkanie od okna do okna przelatuje samolot. Wyleciał, ryk szybko przycichł, pozostało po nim rozdygotane dźwięczenie szkieł i drżenie sprzętów. To dziwne... to... - nie zdążyłem pomyśleć, bo już nadlatuje drugi ... Stoję w kącie wtłoczony w ścianę i myślę sobie, że przecież to, co robią ci piloci, straszne jest... straszne, niech który zawadzi skrzydłem o framugę drzwi albo okna. No, a gdybym stał w środku pokoju, to już by mnie tu przecież nie było... Nigdzie by mnie nie było. Nigdzie"...
4. Co jest rzeczywiście rzeczywiste? Czy nasze sny
albo przypadkowe złudzenia zmysłowe są rzeczywiste?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Parmenides)
- Kwestia, jak rozumiemy słowo "rzeczywistość", "rzeczywiste": Rzeczywistość - czyli coś na zewnątrz, poza nami i naszymi obrazami, wyobrażeniami, czy też coś rzeczywiście się zdarzające - niezależnie od tego: gdzie... Rzeczywiste należące do tak zwanej "rzeczywistości" - tak zwyczajowo nazywamy dzianie się poza poznającym "ja"... czy rzeczywiste - jako dziejące się, stające się, odbywające się, na przykład projekcja obrazów w naszej psychice... Możemy upraszczając powiedzieć, że jawa to przewaga naszej relacji z rzeczywistością zewnętrzną, sen zaś - przewaga naszej relacji z rzeczywistością procesów i projekcji wewnętrznych, z rzeczywistością obrazów, które rozrastają się coraz rozleglejszy kosmos, w końcu stają się dla indywiduum tak samo ważnym kosmosem, jak ten poza nami...
5. A może potrafimy prawdziwie, w tym zobojętnieniu,
szczęście własne znajdować i czy wzbogacamy życie nasze,
nie zaś wysuszamy je i odzieramy z pełni możliwej?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Epiktet)
- ... i wysuszamy, wyjaławiamy i dążymy do pełni... i każde spełnienie jest zniszczeniem Niespełnionego, potencjalnego - żaden z tych procesów nie przebiega czysto, i myślę, że ani osiągnięcie szczęścia w zobojętnieniu nie jest takim spełnieniem, do którego należałoby bardzo tęsknić, ani to, że jesteśmy stale niepełni nie jest takim strasznym nieszczęściem... Zresztą nie wiem, czy rozumiem to pytanie wyrwane z kontekstu, rozumiem je raczej w kontekście innych pytań, niż myśli Epikteta...
6. Czy zwykle emocje ludzkie, włączając litość i
czułość, smutek i radość, nie są świadectwami życia
naszego w różnorodności prawdziwego świata, ale po prostu
dowodami naszej niedojrzałości i ignorancji?
- Emocje są zawsze rodzajem naruszenia równowagi między rzeczywistością zewnętrzną a jej powstającym wewnątrz obrazem. Albo syntezą obrazów... Są sposobem naszego ludzkiego traktowania spotykanych obiektów świata, są alchemią powstawania wewnętrznych obrazów... czyli niedojrzałość i ignorancja jest niedojrzałością i ignorancją naszego gatunku... ludzki świat, jest światem "litości", "czułości", "smutku", "radości" et cetera... może należy do ciała w świecie ciał, dopóki zaczynamy poznanie od zmysłów, w które zaopatrzone jest ciało... wszystkie te uczucia są energią i organem relacji ze światem, organem, który oplata, dotyka, poznaje, wchłania i uderza...
7. A może spokój niewzruszony ducha, gdyby był osiągalny,
stałby się najdoskonalszą formą życia?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Sekstus
Empiryk)
- Nie po to człowiek żyje, żeby miał spokój. Spokój był wtedy, kiedy nic nie było. Wszelki byt jest zróżnicowaniem i powstawaniem napięć między różnymi "punktami przestrzeni", jeśli człowiek jest jednym z tych punktów przestrzeni, a drugi człowiek... albo cokolwiek innego - innym (punktem przestrzeni)... i jeśli człowiek jest jednym z możliwych okazów bytu - to nie może być mowy o żadnym spokoju... Byt i niepokój to jedno i to samo...
Krystian Lupa
|