CV



KOŁAKOWSKIEGO PYTANIA O SEN








1. Niezależnie od tego, czym kierował się Pan Bóg albo ewolucja, obdarzając nas snem, warto zastanowić się nad tym: gdybyśmy wcale spać nie potrzebowali i nawet nie wiedzieli, że coś takiego istnieje, czy życie nasze byłoby dzięki temu szczęśliwsze, czy wręcz przeciwnie?

Marek Safian

- Nie ma doskonałej uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Są wszakże tacy, którzy nie śnią w ogóle, albo przynajmniej o tym nie wiedzą. Są tacy, dla których intensywność snu jest porównywalna z intensywnością realnego życia, a granice pomiędzy snem a rzeczywistością są trudne do przeprowadzenia... Są wreszcie tacy, dla których sen jest koszmarem, albo też czasem źródłem ulgi i niewypowiedzianego szczęścia.
Mój sen jest cząstką mojego <ja> - mojej osobowości i nie mógłbym bez niego istnieć. Jest projekcją moich przeżyć - mojej bojaźni, niepokojów, częściej nawet niż źródłem ukojenia i szczęśliwości.
Jeśli punktem odniesienia są moje osobiste doświadczenia (a czy w tej sprawie mogłoby być inaczej?) muszę uznać, że świat nie byłby szczęśliwszy bez snu. Senne projekcje czasem dobrze zastępują rzeczywistość. Nie można wykluczyć, że gdyby nie sen to pragnienia zaspokojenia naszych marzeń próbowałyby znaleźć swe ujście w realnej rzeczywistości. Byłoby to zapewne fascynujące, ale też i groźne... Ale gdzie jesteśmy bardziej autentyczni - we śnie, czy na jawie?


2. Czy ludzie do nieba przyjęci, po cnotliwym życiu, także tam śpią i miewają marzenia senne, dobre lub niedobre?

- To zależy od wizji nieba, albo od tego czym ono jest. Jeśli ludzie trwają w niebie jako byty doskonałe i bezgrzeszne, czy mogą mieć jeszcze jakieś życzenia i marzenia? A może jest też tak, że samo istnienie marzenia jest wmontowane w koncepcję szczęścia, a wtedy jest ono koniecznym składnikiem niebiańskiej egzystencji? Nie jestem jednak pewny, czy marzenia <niebiańskich bytów> mogą być ciekawe. Doskonałość kojarzona z takim stanem egzystencji przestaje być źródłem jakichkolwiek inspiracji. Do czego zresztą miałyby inspirować senne marzenia doskonałych niebiańskich bytów?

3. Znasz może przypadki snów wróżebnych albo proroczych, ale nie z Biblii, lecz z własnego lub twoich bliskich doświadczenia? Jeżeli tak, opisz je proszę.

- Moje osobiste doświadczenia wskazują, że zły sen zapowiada z reguły złe konsekwencje (sen o wyrwanym zębie skończy się nieodwołalnie nieszczęściem), a dobry sen zapowiada powodzenie.
W mojej rodzinie trwa legenda o śnie mojej babci, która na kilka lat w czasie wojny straciła kompletnie kontakt ze swym synem. I którejś nocy "wyśniła to spotkanie", które następuje nieoczekiwanie na ulicy małego podlaskiego miasteczka. I tak też się wkrótce stało.

4. Co jest rzeczywiście rzeczywiste? Czy nasze sny albo przypadkowe złudzenia zmysłowe są rzeczywiste?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Parmenides)

- Sen jest elementem rzeczywistości bo jest przecież, <produktem> naszego rzeczywistego istnienia. Jeżeli więc realnie istniejemy, a nasz ludzki świat jest rzeczywisty (a przyjmuję to założenie), to sen współkreuje rzeczywistość, w takim samym stopniu jak czynią to nasze myśli, odczucia i przeżycia.
Czy wymyślona przez nas fabuła jakiejś opowieści istnieje? Sądzę, że tak. Inna jest wszak jej natura i substancja. Rzeczywistość subiektywna naszego <wnętrza> niepoznawalna dla innych także istnieje, a niemożność ujrzenia przez osoby trzecie zmaterializowanej postaci naszych przeżyć nie zaprzecza takiej tezie. Spoglądając na śpiącą osobę na ogół wiemy, czy ma ona lub też nie marzenia senne. Istnienie snu możemy ustalić dzisiaj przy pomocy skomplikowanych urządzeń elektronicznych, na szczęście nie możemy jeszcze bez woli drugiej osoby dowiedzieć się o treści jej snu.

5. A może potrafimy prawdziwie, w tym zobojętnieniu, szczęście własne znajdować i czy wzbogacamy życie nasze, nie zaś wysuszamy je i odzieramy z pełni możliwej?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Epiktet)

- Sen jest kreacją naszego własnego świata, jest więc intymnym składnikiem naszej prywatności, do której nikt bez naszej woli nie ma dostępu. Sen jest zwycięstwem naszej wolności i zdolności panowania nad światem, ale też ujawnia często wszystkie złe strony tego świata. Nasz wewnętrzny azyl pozostanie bowiem zawsze refleksem świata zewnętrznego, od którego uciekamy. Groza i zobojętnienie tego świata są nadal obecne, tyle że w inny sposób. Czy jesteśmy w tym naszym azylu szczęśliwi?

6. Czy zwykle emocje ludzkie, włączając litość i czułość, smutek i radość, nie są świadectwami życia naszego w różnorodności prawdziwego świata, ale po prostu dowodami naszej niedojrzałości i ignorancji?

- Bez emocji i uczuć stracilibyśmy cząstkę naszej ludzkiej natury i naszej godności. Funkcjonowanie w świecie bez uczuć i bez emocji pozbawiłoby ludzkość jej kultury, a więc jej tożsamości. Sztuka władza, nauka i polityka wyrastają z naszych obsesji, emocji, pragnień, wzruszeń i dziecięcej niedojrzałości. Ludzka kultura jest dlatego też ciągłą, fascynująca gonitwą za nieosiągalnym celem. Tylko prawdziwy i obsesyjny ignorant potrafi postawić bezczelne pytania i rzucić wyzwania, które posuną o wiele wiorst do przodu nasze myślenie i rozumienie świata.

7. A może spokój niewzruszony ducha, gdyby był osiągalny, stałby się najdoskonalszą formą życia?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Sekstus Empiryk)

- Spokój niewzruszony nie jest formą bytu (istnienia), ale niebytu (nieistnienia). Coś co jest zaprzeczeniem istnienia nie może być zarazem jego doskonałą postacią.
Spokój niewzruszony to brak wymiany ze światem, totalna nań obojętność i bierność.
Byt doskonale spokojny czeka już tylko na śmierć. Ona zresztą już nadeszła, ale ów byt nie chce przyjąć tego faktu do wiadomości i trwa w złudzeniu swej nieskończonej doskonałości.

Marek Safian

© 2010 Judyta Papp Ltd., All rights reserved.