CV

 

 

KOŁAKOWSKIEGO PYTANIA O SEN

 

 


1. Niezależnie od tego, czym kierował się Pan Bóg albo ewolucja, obdarzając nas snem, warto zastanowić się nad tym: gdybyśmy wcale spać nie potrzebowali i nawet nie wiedzieli, że coś takiego istnieje, czy życie nasze byłoby dzięki temu szczęśliwsze, czy wręcz przeciwnie?

 



K. KOLEDA-ZALESKA

- Czasem sobie myślę, że tyle rzeczy mogłabym zrobić, gdyby doba była trochę dłuższa.
Ile książek przeczytać nocną porą, gdy nie dzwoni telefon, wszyscy śpią i spokój otula dom. Ale pewnie tej ciszy by nie było, gdyby inni nie zapadali się w sen, świat pędziłby jeszcze szybciej, na złamanie karku w bliżej nieokreśloną przyszłość. Bóg wiedział co robi fundując nam te godziny na nic nierobienie tylko spanie. Nawet źli nie mogą wtedy krzywdzić, choć dobrzy też nie mogą czynić dobra. Parę godzin dziennie więcej na pewno by mi się przydało, więc zazdroszczę ludziom, którym wystarczą trzy-cztery godziny snu. Mnie niestety nie. I na pewno nie byłabym szczęśliwsza, gdyby ktoś pozbawił mnie snu, bo moment odrywania się od rzeczywistości jest jak balsam na zmęczone i duszę i ciało.

2. Czy ludzie do nieba przyjęci, po cnotliwym życiu, także tam śpią i miewają marzenia senne, dobre lub niedobre?
- Co ja mogę powiedzieć o niebie, o którym czasem śnię radośnie, a zawsze za krótko? Gdy powracam do życia na jawie pamiętam z tego snu uczucie wolności i lekkości.
Czy ja będę musiała tam spać skoro śniłam o tym, żeby się tam znaleźć?! A może będę śnić o tym co przeżywałam tu na ziemi czekając na niebo?! Będę śnić i tęsknić za życiem trudnym i za nadzieją o niebie.

3. Znasz może przypadki snów wróżebnych albo proroczych, ale nie z Biblii, lecz z własnego lub twoich bliskich doświadczenia? Jeżeli tak, opisz je proszę.
- Moja babcia w czasie wojny śniła, że dziadek wraca z obozu w Niemczech i zawsze wierzyła, że sen się wypełni. Śniła, że będzie to moment radosny podobny do wniebowstąpienia. A dziadek, szczęśliwy, że zobaczył dom, walił do drzwi krzycząc po rosyjsku. Taki dowcip, który babci wcale się nie spodobał, bo za dużo w niej było wojennego i powojennego lęku. Ale sen się spełnił. Dziadek wrócił.

4. Co jest rzeczywiście rzeczywiste? Czy nasze sny albo przypadkowe złudzenia zmysłowe są rzeczywiste?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Parmenides)

- Kiedy budzę się rano po nocnym koszmarze oddycham z ulgą, że nie zdarzył się naprawdę, co znaczy, że traktuję je jako nierzeczywiste i niebyłe. Ale z drugiej strony gdy śnię o rzeczach pięknych, staram się wprowadzać je w życie. Mam obok łóżka notes i długopis, bo czasem budzę się w nocy i zapisuję jakieś zdania, słowa, myśli. Rano niektóre wydają mi się kompletnie oderwane od rzeczywistości, ale czasem coś w nich jednak jest. Przyśnił mi się ostatnio pomysł na książkę – już widziałam jej zadrukowane strony i czułam najwspanialszy na świecie zapach świeżego druku. Jeśli wyjdzie, łatwiej odpowiem na to pytanie.

5. A może potrafimy prawdziwie, w tym zobojętnieniu, szczęście własne znajdować i czy wzbogacamy życie nasze, nie zaś wysuszamy je i odzieramy z pełni możliwej?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Epiktet)

- Zobojętnienie wyklucza szczęście. Zobojętnienie nas odziera ze szczęścia, bo szczęściem jest wszystko, co człowiek czuje – dobre i złe. Zobojętnienie to rodzaj niedorozwoju. Znam niewiele osób, którym jest wszystko jedno i wcale nie mam ochoty się z nimi spotykać.

6. Czy zwykle emocje ludzkie, włączając litość i czułość, smutek i radość, nie są świadectwami życia naszego w różnorodności prawdziwego świata, ale po prostu dowodami naszej niedojrzałości i ignorancji?
- Gdyby przyjąć, że radość odczuwana na widok bawiącego się dziecka, Nenufarów Moneta, rodzinnej pamiątki czy nowej książki Leszka Kołakowskiego to wyraz niedojrzałości i ignorancji, co byłoby wyrazem dojrzałości i wiedzy rozumnej?

7.A może spokój niewzruszony ducha, gdyby był osiągalny, stałby się najdoskonalszą formą życia?
(O co nas pytają wielcy filozofowie- seria I - Sekstus Empiryk)

- Nie chcę spokoju niewzruszonego, chcę czuć, śmiać się i płakać ze szczęście. Chcę ciągle dokądś biec, czegoś szukać, znajdować i szukać od nowa. Nie chcę życia nudnego, bo poukładanego. Czy może chcę cierpieć wiedząc, co to cierpienie? Tego nie wiem. Może powinnam powiedzieć, że oddałabym każde cierpienie za niewzruszony spokój ducha. Może. Ale czy wtedy pozostałabym człowiekiem?

Kasia Kolenda-Zaleska


Gallery - Dreams - Books - Exhibitions - Links - Covers - Reportage - Contact